You are either already subscribed or there was an error
Your entry has been submitted
Sorry, your entry could not be submitted
Główny Szlak Sudecki, Dzień 1 (10.09.2009)
2009.09.15
Kolejka gondolowa na Stóg Izerski (1060 m. n. p. m.) ze Åwieradowa Zdroju.
Click here to add text
Kolejka gondolowa na Stóg Izerski (1060 m. n. p. m.) ze Świeradowa Zdroju.
1
Widok ze Stogu Izerskiego na Åwieradów Zdrój.
Click here to add text
Widok ze Stogu Izerskiego na Świeradów Zdrój.
2
GdzieÅ przed WysokÄ KopÄ. W tle czeskie Sudety.
Click here to add text
Gdzieś przed Wysoką Kopą. W tle czeskie Sudety.
3
Widok na SzklarskÄ PorÄbÄ z Wysokiego Kamienia (1058 m. n. p. m.)
Click here to add text
Widok na Szklarską Porębę z Wysokiego Kamienia (1058 m. n. p. m.)
4
Kolacja na polu namiotowym w Szklarskiej PorÄbie.
Click here to add text
Kolacja na polu namiotowym w Szklarskiej Porębie.
5
Zdobywanie Głównego Szlaku Sudeckiego czas zacząć!
Organizacja pierwszego dnia miała wyglądać następująco: o 7.00 autobus ze Świdnicy do Legnicy. Tam, o 8.15 spotkanie z Grigorijem i Pawłem, jadącymi bezpośrednio z Wrocławia i zapakowanie się do wspólnego autobusu. Rzeczywistość już na starcie trochę ochłodziła mój animusz...
Teoretycznie o 8.15 miałem być w Legnicy. Tymczasem w Strzegomiu byłem o godzinie... 7.30, co dawało proste rachunki - pozostałe 35km wraz z pokonaniem centrum Jawora i Legnicy autobus musi pokonać w 45 minut - zadanie niewykonalne? Tak właśnie myślałem i dlatego chciałem już dzwonić do Gregorego i pytać o ewentualne inne autobusy bądź też umawiać się na spotkanie dopiero w Szklarskiej Porębie (co oznaczałoby dla mnie ominięcie około 19km i 8h szlaku). Na szczęście okazało się, że kierowca autobusu chyba odnalazł swoje jaja i zaczął prowadzić jak facet, dzięki czemu udało się zdążyć na 8.25, o której odjeżdżał autobus z Legnicy do Świeradowa, z Grześkiem i Pawłem on board. Co prawda zdążyłem tylko przepakować plecak i kupić bilet i autobus odjechał, czyli byłem idealnie na styk (albo może nawet na mnie czekał), ale najważniejsze, że udało się w komplecie dojechać do Świeradowa.
Na miejscu byliśmy około godziny 10.40 i po błyskawicznym przepakowaniu i założeniu na siebie plecaków ruszyliśmy w trasę. Już na pierwszym skrzyżowaniu w Świeradowie skręciliśmy nie w tą stronę, co zwiastowało ciekawą przyszłość na trasie, ale na szczęście potem już takich numerów nie było.
Pierwszego dnia w początkowej fazie trasa wiodła przez Świeradów, a następnie trochę asfaltem (!), a trochę normalnym szlakiem na Stóg Izerski. Decydujące podejście było ostro pod górkę, a do tego w samo południe, dlatego na szczyt Stogu dotarliśmy przemoknięci od wewnątrz i zasapani, ale szczęśliwi, że udało się zdobyć pierwszy szczyt. Była godzina 11.50.
Na Stogu zarządziliśmy półgodzinną (albo i dłuższą, w zależności od samopoczucia) przerwę, w czasie której był czas na zatankowanie płynów i naładowanie akumulatorów kaloriami (dwie kanapki, jeden lion i czekolada). W międzyczasie też honorowo oddałem pozostałym członkom wyprawy po części wyposażenia namiotu, żeby nie nosić samemu całego. Mieliśmy również okazję podziwiania konkretnych widoków na Świeradów i okoliczne miejscowości, dzięki znakomitym warunkom atmosferycznym. Dodatkowo można było ocenić stan zaawansowania prac nad budą i kolejką gondolową na szczyt. Wszystko wskazuje na to, że projekt jest już prawie zrealizowany!
Około 13.50-14.00 wyruszyliśmy w dalszą trasę, która była nota bene całkiem przyjemna, bowiem w miarę po płaskim i nie po asfalcie. Po pewnym czasie zreflektowaliśmy się, że znaki kłamią, bowiem na dwóch kolejnych szlakowskazach czas dojścia do Szklarskiej Poręby pokazywał 4h. Tym niemniej po pięciu godzinach marszu dotarliśmy do Wysokiego Kamienia, skąd mieliśmy też fantastyczne widoki, a potem mniej więcej w godzinę zeszliśmy do Szklarskiej Poręby, gdzie nie szukając długo, zdecydowaliśmy się na nocleg na polu namiotowym.